Search here...
TOP
Indie Kraje Podróże

Indie – do Goa na jogę i nie tylko

Do Goa na jogę się jeździ

Goa to turystyczny region Indii. Zupełnie inny świat od tego, który widzieliśmy w New Delhi. Panuje tu zupełnie inna atmosfera. Trochę wakacyjna, trochę związana z jogą i medytacją. Dlatego też zdecydowaliśmy, że to właśnie tu lecimy na krótką przerwę. Decyzja była dość spontaniczna ale zdecydowanie jej nie żałujemy. Dlaczego ? Po pierwsze po przeżyciach w New Delhi potrzebowaliśmy oddechu. Po drugie chcieliśmy zakosztować jogi tam gdzie są jej korzenie. Choć ponoć na „prawdziwą jogę” do Indii jedzie się nie do Goa a do ↓

Gdzie w Goa na jogę ?

Szkół, hoteli, instruktorów jogi w Goa jest zatrzęsienie. Na każdym rogu możemy coś znaleźć. Pytanie brzmi jaka jest tego jakość ? Z tym, jak to na Indie przystało bywa różnie… Ile razy słyszeliśmy historię jak to ktoś zabukował w Indiach hotel, który nie istniał. Ponoć jak zatrucia pokarmowe zdarza się to na porządku dziennym. Zdecydowana większość hoteli oferujących zajęcia z jogi zlokalizowana jest na południu w okolicach Patnem Beach. Ze względu na fakt, iż w większości są to dość luksusowe miejsca, ceny też do najniższych nie należą. Miejsce, które my wybraliśmy na 5-dniowy pobyt znajdowało się na północy w okolicach Mandrem Beach.

5 dni w oazie spokoju – zdecydowanie do Goa na jogę się jeździ !

Same okolice Mandrem szczerze nie zachwycają. Dlaczego ? O tym zaraz. Nas bardziej od lokalizacji interesowała szkoła jogi czyli Preksha Yoga. To właśnie tu zdecydowaliśmy się na 5-dniowe wakacje z jogą. Efekt ? Coś wspaniałego! Miejsce jest absolutnie wyjątkowe. To oaza, w której pracują cudowni ludzie. Zajęcia z jogi prowadzone są 2 razy dziennie po 1,5 godziny, ponadto rano i wieczorem są medytacje, do tego zajęcia teoretyczne, 3 posiłki i jeszcze kilka atrakcji. A to wszystko w przystępnej cenie i w cudownej atmosferze. Nam trafiła się wyjątkowa grupa, bardzo uzdolnionych, cudownych ludzi. Na zakończenie pobytu zrobiliśmy nawet talent show, a cały pobyt długo jeszcze będziemy wspominać.

Goa to jednak nie tylko joga

Tak, jak już wybierzemy się do Goa na jogę, to warto jednak trochę pozwiedzać ten malutki stan. Co więc warto zobaczyć ?

Panaji

Czyli stolicę stanu Goa. Miasto, w którym bardzo czuć wpływy portugalskie. Zwłaszcza odwiedzając zaułki łacińskiej dzielnicy Fontainhas. Spacerując uliczkami w myślach kupiliśmy parę starych, zapomnianych domów z duszą. Tuż obok znajduje się Kościół Matki Bożej Niepokalanego Poczęcia (Our Lady of the Immaculate Conception). Kolejna lśniąco biała perełka kolonialnej portugalskiej architektury. Poza tym Panaji to miejsce przepełnione kasynami, co dość mocno nas zaskoczyło. Miejsce raczej nie przypomina Las Vegas, a więcej tu kasyn na metr kwadratowy niż sklepów i turystów.

dzielnica Fontainhas

Patnem Beach

Patnem Beach zarekomendowała nam pewna Irlandka, która co roku wraca w te strony. Jak się później okazało wielu wyspiarzy to robi. Sporo tu Brytyjczyków na metr kwadratowy. Poza tym, w Patnem zdecydowanie są najpiękniejsze plaże nie wiem czy w całych Indiach ale na pewno w Goa.

Mandrem Beach

Do Mandrem Beach trafiliśmy tylko dlatego, że tu spędzaliśmy nasze wakacje z jogą. Plaża jest tu całkiem przyjemna, choć z pewnością nie tak piękna jak w Patnem. Niestety Mandrem Beach to trochę smutny widok. Lata temu została opanowana przez Rosjan, ku wątpliwemu zadowoleniu mieszkańców i naszemu też. Naprawdę mieliśmy wrażenie, że teleportowaliśmy się do Rosji. Wszystkie napisy w sklepach na ulicach są w dwóch językach, częściej spotkać można Rosjanina niż Hindusa. Nie było nam to w smak, w końcu przylecieliśmy do Indii na wakacje a nie do Rosji.

Przeżycia w Goa – czy to rzeczywistość czy fikcja literacka ?

Czytałam kiedyś świetną książkę Shantarama G.D. Roberds Choć oparta jest na faktach, to sądziłam, że wiele rzeczy jest raczej fikcją literacką. A tu podczas naszego pobytu w Goa doświadczyliśmy tego o czym pisał G.D. Roberds. Niezrozumiałej bijatyki w pociągu gdzie mimo, iż kompletnie nas to nie dotyczyło lepiej było uciekać. Wypadku drogowego, gdzie ranne dziewczyny potrzebowały natychmiastowej pomocy i interwencji służb medycznych, a nikt absolutnie nikt się nie zatrzymał i nie udzielił im pomocy. Wiedziałam, że Indie to kraj inny, dziwny, nie do końca zrozumiały dla naszej kultury ale byłam przekonana, że pewne historie to wymysł twórców literatury pięknej. Jednak nic bardziej mylnego.

Goa warte na jogę i nie tylko

Historie w tle nie zmieniają faktu, że spontaniczny wyjazd do Goa to była świetna decyzja. Nie tylko dlatego, że spędziliśmy cudowny czas z ludźmi i jogą w tle, ale dlatego, że był to świetny przystanek. Chwila odpoczynku, relaksu przed kolejnych chaosem miast Wszystkim tym, którzy planują wyjazd do Indii, a boją się że zbyt długo nie zniosą tego co im ten kraj zafunduje polecam zrobić kilku dniową stop klatkę właśnie w Goa. Gdzie są cudowne plaże, cisza i spokój czyli wszystko to czego nie znajdziemy w innych regionach 🙂

0 Udostępnień

«

»

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *