Search here...
TOP
Chile Kraje Podróże

Co warto zobaczyć w Santiago de Chile

Santiago de Chile

Santiago de Chile – stolica i najstarsze miasto w Chile, w którym mieszkają bardzo przyjaźni ludzie. Pierwsze nasze kroki w stolicy tego kraju nie były nazbyt udane. Po hiszpańsku nie mówimy ani słowa, nie bardzo wiedzieliśmy jak dotrzeć do hostelu i przy sobie nie mieliśmy ani złamanego peso, tylko kartę. A w pierwszych minutach pobytu pani pomogła zorganizować nam darmowy przejazd metrem, a pan wręczył mapę miasta, żebyśmy mogli się odnaleźć. Od razu więc byliśmy przyjaźnie nastawieni do kraju i Chilijczyków. Czas przyszedł więc, żeby zobaczyć Santiago de Chile.

Zobaczyć Santiago de Chile ? Najpierw musisz tam dotrzeć 

Lotnisko Santiago Arturo Merino Benitaz jest największym portem lotniczym w tym kraju. Najprawdopodobniej własnie tu nastąpi pierwsze spotkanie z ziemią chilijską. Dotarcie z lotniska do centrum miasta zajmuje około 40 minut. Po odebraniu bagażu bilet na autobus jednej z dwóch firm – Turbus lub Centropuerto można zakupić zaraz przy wyjściu z lotniska. Jest to też najlepszy i najtańszy środek transportu do centrum miasta. Koszt w jedną stronę to 1900 pesos, w 2 strony 3400. Ostatni przystanek autobusu to dzielnica Los Heroes, skąd metrem możemy dostać się w wybrane przez nas miejsce.

Co zobaczyć w Santiago de Chile ?

Miasto dość mocno przypomina nam Mediolan, czy inne duże zachodnio-europejskie miasta. Biorąc pod uwagę fakt że mieszka tu 1/3 populacji Chile (około 5,5 mln) to dość łatwo można się tu poruszać. Mała mapka zagarnięta z hostelu i najważniejszą część miasta przeszliśmy na piechotę. Jeśli ktoś chce poruszać się innymi środkami transportu, to polecam Ubera lub metro. Co do metra należy jednorazowo zainwestować w kartę Bip card (1550 pesto), a następnie każdorazowo doładowywać kartę (700-800 peso). Na zwiedzanie miasta wystarczy poświęcić 2-3 dni.

Santiago de Chile panorama

16 lipca – święto Matki Boskiej z Carmen

Najfajniejszą rzeczą jaką udało nam się przeżyć w Santiago zupełnie przypadkiem, było święto 16 lipca. Przechadzając się po mieście usłyszeliśmy muzykę. Jak to my, musieliśmy sprawdzić co tam się dzieje. Trafiliśmy na przepiękną paradę pełną kolorów i muzyki. Nie mam pojęcia co oznaczała ta różnorodność kolorów. Może był to podział związany z prowincjami ? Nie wiem ale dziewczyny wyglądały przepięknie.

parada w Santiago de Chile

Santiago de Chile – parada

 

Zwiedzić w Santiago de Chile trzeba:

Pierwsze kroki podczas zwiedzania postawiliśmy na głównym placu w Santiago, czyli Plaza de Armas. W niedzielne popołudnie na okazałym placu podziwialiśmy Chinochinero czyli przedstawicieli chilijskiego folkloru. Od przedszkolaka do starszyzny wszyscy mieli um bombo (czyli bęben) przymocowany na plecach, a do niego u góry Hi-hatem (dwa talerze perkusyjne) poruszane za pomocą linki łączącej je z butem grajka. Obracając się w wokół własnej osi, przy niesamowitej koordynacji ruchowej wygrywali różne rytmy. Najbardziej rozczulający był przedszkolak ze swoim bębenkiem próbujący naśladować swojego tatę. Będąc na placu należy zajrzeć koniecznie do Katedry z XVIII wieku, Gmachu Poczty oraz Muzeum Narodowego.

Chinochinero

Plaza de Armas

Bellavista

Dzielnica znajdująca się przy Uniwersytecie. Słynie z nocnego życia, ale poza dyskotekami znajdują się tam przeróżne knajpki, w których można zakosztować specjałów. Choć nie ukrywam że kuchnia Chilijska w żaden sposób mnie nie zachwyca. Jest tłusta, ciężka, oparta na fast foodach, i napojach gazowanych. Generalnie dramat, ratuje ich awokado, którym zajadałam się tu bez ograniczeń. Bardzo popularnym miejscem jest też Patio Bellavista. Po przekroczeniu progu mamy do wyboru różnego rodzaju knajpki, które serwują jedzenie, drinki, słodycze. Są też pamiątki, ale i ceny bardzo turystyczne.

Bellavista

mural w dzielnicy Bellavista

San Cristobal tu trzeba się wdrapać

Na końcu dzielnicy Bellavista do dyspozycji jest kolejka, która zawiezie nas na wzgórze San Cristobal można stanąć w kolejce, zapłacić i wjechać, bądź poruszać się troszkę i za darmo spacerkiem (20-30 min) wejść na górę. Na wzgórzu znajduje się okazały Pomnik Marii Dziewicy, z którego roztacza się przepiękny widok na całe miasto, oraz ośnieżone górskie szczyty.

wzgórze San Cristobal

wnętrze kamiennego kościółka na wzgórzu San Cristobal

Santa Lucia 

Kolejnym wzgórzem wartym odwiedzenia jest Santa Lucia na jej szczycie znajdują się ruiny zamku Castillo Hidalgo. Schodząc warto udać się do pobliskiej dzielnicy Lastarria na dobrą kawę, bo w innych miejscach raczyć was będą rozpuszczalną rurą Nescafe ! Generalnie dobrej kawy należy szukać ze świecą.

Castillo Hidalgo

Zdecydowanie zwiedzić dzielnicę Paris Londres w Santiago de Chile

Dość ważnym miejscem na mapie stolicy jest dzielnica Paris Londres. Jak sama nazwa wskazuje uliczki dość mocno przypominają te europejskie. To tu znajduje się najstarszy kościół w Chile, Świętego Franciszka, oraz miejsce tortur podczas reżimu Pinocheta. Pod adresem Londres 38 mieści się tablica upamiętniającą czasy i miejsce, w którym młodzi ludzie byli torturowani.

wnętrze najstarszego kościoła Św. Franciszka

Londres 38

Mercado Central

Targ który w 2015 roku przez National Geographic został uznany za jeden z najlepszych targów rybno-owocowych na świecie. W zabytkowej hali można zobaczyć i przede wszystkim poczuć, zapach ryb, o których istnieniu nie miałam pojęcia. Można też w restauracjach  zakosztować specjału czyli ceviche. Nie miałam odwagi zjeść surowej ryby, a i targ miałam wrażenie, że będzie bardziej okazały. Po drugiej stronie rzeki znajduje się targ Tirso Molona, który w swoich zasobach ma podobne rzeczy, a dużo taniej. Nas jednak zachwyciło zupełnie inne miejsce. Zaraz obok Mercado Central na rogu mieści się mała lokalna knajpa Imporio Zuzino z tradycją od 1930 roku. Serwują pyszne, świeże Empanadas. Do wyboru z mięsem lub serem. W towarzystwie miejscowych ludzi, smakowały cudownie. Takie rzeczy lubimy najbardziej !

Mercado Central

Imporio Zuzino

Santiago de Chile zwiedzić trzeba !

To bardzo rozwinięte miasto, które dla większości ludzi jest po prostu przystankiem na mapie do odkrywania takich miejsc jak San Pedro de Atacama (o tym przeczytasz tu), wyspa Wielkanocna czy Torres del Paine na południu kraju. I niestety w starciu z takimi gigantami Santiago w naszym odczuciu nie ma szans na przebicie, niemniej warto poświęcić mu chociaż 48 godzin i poczuć klimat tego miejsca.

0 Udostępnień

«

»

1 COMMENT

  • Realizujcie marzenia bo warto.

    Nic dodać nic ująć. Pozazdrościć można w tym dobrym znaczeniu wspaniałych wrażeń i ciekawych spotkań z ludźmi z tak odległych od nas Krajów. Dla mnie pozostaje duża satysfakcja, że Hania ( moja córka ) odziedziczyła po mnie pasje podróżnicze, a Grzesiu (jej mąż) podziela wraz z nią tą pasję. Mnie nie udało się dotrzeć na takie krańce świata, tym bardziej cieszy fakt , że udało się to Im. Pogratulować należy determinacji, odwagi, i dużej sztuki w organizowaniu tak dalekich wypraw, po to by realizować swoje marzenia. Wraz z pieskiem ( Kori ) i całą Rodzinką bacznie śledzimy ich Południowoamerykańską przygodę. Trzymamy kciuki, życzymy powodzenia i czekamy. Koniecznie trzeba pogratulować za bardzo ciekawego bloga, którego prowadzą na gorąco, opatrzonego w piękne jakże czasami pomysłowe zdjęcia i oczywiście bogaty w informacje tekst. Wszystkiego dobrego. Kochamy WAS !!! Realizujcie Wasze marzenia bo na prawdę warto.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *