Search here...
TOP
Boliwia Kraje Podróżniczy poradnik

4 rzeczy, które musisz zrobić będąc w La Paz w Boliwii

La Paz

Oficjalną, konstytucyjną stolicą Boliwii jest Sucre, ale od ponad 120 lat to La Paz w praktyce pełni tę funkcję. Mieści się tutaj siedziba prezydenta i rządu. Ponadto miasto jest największym w Boliwii ośrodkiem kulturalnym i gospodarczym. A to wszystko na wysokości 3782 m.n.p.m.,co czyni La Paz najwyżej położoną stolicą na świecie ! Taka infrastruktura na takiej wysokości. Jest absolutnie wyjątkowym miejscem na ziemi. Co więc robić w najwyżej położonej stolicy na świecie ? Oto cztery podpowiedzi.

La Paz

1. Zafundować sobie przejażdżkę nad miastem

Teren, na którym leży La Paz do najłatwiejszych nie należy. Rozciąga się na wysokości od 3200 do 4100 m.n.p.m. Jaką trzeba mieć więc wydolność, żeby poruszać się po tym mieście ? Rozwiązanie przyniosła sieć kolei gondolowych Mi Teleférico. Można by powiedzieć, że to takie metro tylko, że w powietrzu. Początkowo miało przede wszystkim rozwiązać problem połączenia La Paz z pobliskim El Alto. Dziś jest to najdłuższa i najwyżej położona sieć kolei linowych na świecie. Dla mieszkańców jest po prostu środkiem transportu, dla turystów atrakcją samą w sobie ! Będąc w mieście absolutnie trzeba zafundować sobie przejażdżkę kolejką. Przejazd jedną trasą to koszt 3 BOB, a wybierając linie czerwoną prowadzącą do El Alto natkniemy się na wyróżniające się wśród smutnych ceglanych budynków kolorowe zabudowania. Do tego niesamowite widoki. Królujące Andy i miasto jak na dłoni.

Mi Teleferico

2. Zwiedzić La Paz – a dokładnie jak ?

Miasto do małych nie należy, jeśli więc nie mamy ochoty biegać z mapą po mieście w poszukiwaniu najważniejszych atrakcji warto skorzystać z tzw. „Walking tours”. Na czym to polega ? W wyznaczonym terminie spotykamy się z przewodnikiem w umówionym punkcie i rozpoczynamy zwiedzanie. Do niedawana swoje usługi przewodnicy oferowali za darmo. Dziś pobierana jest opłata na zasadzie „co łaska”. Dokładniej, zgodnie z sumieniem zostawiamy taki napiwek jaki uważamy za słuszny. Agencji, które oferują nam takie usługi jest co nie miara. Jedną z bardziej znanych jest Red Cup City Walking Tours. Jeśli jednak wolimy chodzić własnymi ścieżkami i być niezależny to zwiedzić miasto możemy też sami.

Zwiedzić La Paz – a dokładnie co ?

Nasza wizyta w La Paz powinna rozpocząć się w centralnym punkcie, czyli Plaza Murillo Okazały plac, na którym mieści się pałac prezydencki Palacio Quemado i Katedra Metropolitana. To co jednak najbardziej przykuło naszą uwagę, to przepiękny, opustoszały budynek z czasów kolonialnych. Wokół głównego placu warto po prostu pochodzić po uliczkach. Są urocze i zaprowadzą nas do kolejnych głównych atrakcji miasta, takich jak np. Mercado de las Brujas. Obowiązkowym punktem programu jest także wizyta w kościele San Francisco. Jest to jeden z  najbardziej okazałych obiektów  sakralnych w stylu barokowym w La Paz. W całości został zniszczony przez obfite opady śniegu. Odbudowany, w swoich zasobach posiada cenne dzieła sztuki. Za 20 BOB. można z przewodnikiem zwiedzić kościół, dzwonnice oraz muzeum.

Plaza Murillo

Opustoszały budynek na plaza Murillo

3. Zobaczyć Cholitas Wrestling

Oglądacie programy Martyny Wojciechowskiej „Kobieta na krańcu świata” ? W jednym z odcinków dziewiątego sezonu Martyna odwiedziła właśnie La Paz i nakręciła program o wrestlingu w wykonaniu pań. Jest to nie lada atrakcja, nie tylko w stolicy ale w całej Boliwii. Dlatego też ta oferta jest we wszystkich lokalnych biurach. Problem polega na tym, że są to miejsca przeznaczone dla turystów i nie wiele mają wspólnego z prawdziwym wrestlingiem. Jeśli mamy ochotę poczuć prawdziwy smak walk, z lokalną publicznością, to w niedzielne popołudnie w godzinach od 17:00-19:00 trzeba udać się do El Alto na Calle 4 i zobaczyć prawdziwy wrestling.

4. Przeżyć przygodę życia na El Camino de la Muerte

Dead Road jest uważana za jedną z najniebezpieczniejszych wysokogórskich dróg na świecie. Sama nazwa już do czegoś zobowiązuje. Położona między La Paz a doliną Yungas była jedynym łącznikiem między stolicą a dżunglą. Zbudowana przez paragwajskich jeńców wojennych co roku pochłaniała około 300 ofiar śmiertelnych. Osuwiska, przepaście, mgły, ulewne deszcze, doprowadzały do tragicznych wypadków. Do tego jak twierdzą Boliwijczycy sama budowa drogi przyczyniła się do takich statystyk. Mieszkańcy bowiem uważają, że więźniowie w akcie zemsty specjalnie wybudowali drogę tak, żeby ziemia osuwała się, a ludzi ginęli. Dziś El Camino de la Muerte jest zamknięta dla ruchu samochodowego, za to stanowi ogromną atrakcję dla wielbicieli kolarstwa górskiego (downhill).

El Camino de la Muerte

Prawdziwy Dead Road – jak to wygląda ?

Zabawa do tanich nie należy, ale podniesiony poziom adrenaliny w organizmie gwarantowany. Za dzień przygody musimy zapłacić między 400-500 BOB, w zależności jaki rower wybierzemy. Trasa rozpoczyna się na wysokości 4670 m.n.p.m. Najpierw zjazd odbywa się drogą asfaltową, wśród moich ulubionych boliwijskich kierowców. W przeszywającym zimnie do przejechania mamy około 22 km. Następnie docieramy do miejsca, gdzie po krótkiej przerwie na lunch rozpoczyna się prawdziwa droga śmierci. Wśród urwisk, przepaści, szutrową drogą zjeżdżamy na wysokość około 1200 m.n.p.m. do dżungli. Cała trasa to 64 kilometry i prawie 3500 m. przewyższenia. Przeżycie i wspomnienia jedyne w swoim rodzaju.

Droga Śmierci Boliwia

Dead Road

Zwiedzić La Paz po prostu trzeba !

To miasto po prostu trzeba zobaczyć. Na samą myśl o nim już dostaje zadyszki, a tak na poważnie, to na długo zostanie nam w pamięci. Ze wszystkimi atrakcjami i przeżyciami zdecydowanie plasuje się w czołówce największych przygód w naszym życiu. Po Dead Road poziom adrenaliny tak nam skoczył, że kolejne kilka dni postanowiliśmy spędzić na słodkim nic nie robieniu nad Jeziorem Titicaca.

La Paz

0 Udostępnień

«

»

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *