Search here...
TOP
Kraje Podróże Podróżniczy poradnik Sri Lanka

15 miejsc, które warto zwiedzić na Sri Lance

Czy i co warto zwiedzić na Sri Lance ?

O Sri Lance mówi się, że jest łzą Indii (o Indiach możecie przeczytać w osobnych wpisach np. tu), perłą na Oceanie Indyjskim. Słynie z herbaty, zielonych wzgórz, rajskich plaż i przechadzających się słoni. Odpowiedź więc na pytanie czy warto zwiedzić Sri Lankę jest oczywista. Zdecydowanie tak! Jest tanio, ładnie, smacznie, ciepło i ciekawie. Te powody powinny w zupełności wystarczyć, żeby Cejlon wpisać na listę państw wartych odwiedzenia. A jak już to zrobimy, to warto jeszcze zaznaczyć kilka punków na mapie wyspy, które warte są odwiedzenia. Oto lista 15 z nich.

Zanim zaczniemy zwiedzać Sri Lankę musimy tam dotrzeć

Pierwszym przystankiem z pewnością będzie port lotniczy w Kolombo, a tak naprawdę lotnisko oddalone  około 35 km od stolicy kraju. Po wylądowaniu najlepiej wsiąść w miejski autobus linii 187 i za jedyne 400 rupii za dwie osoby z bagażami (za bagaż trzeba dodatkowo zapłacić) ruszyć do Kolombo (dla porównania koszt taxi to około 2000 rupii). Stęskniłam się za kierowcami w Azji. Pełna petarda, ręka na klaksonie i po 40 minutach byliśmy w mieście. Kolombo naszym zdaniem należy omijać szerokim łukiem, może lekko zepsuć obraz całej wyspy. Szybko więc przysiedliśmy się do autobusu linii 02 i ruszyliśmy w kolejną przeszło 3,5 godzinną podróż do Galle (koszt przejazdu 167 rupii od osoby).

Galle zwiedzić trzeba

Galle to przede wszystkim fort, wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO nie uległ  tsunami, które nawiedziło Sri Lankę w 2004 roku. Pozostaje największą fortecą w Azji zbudowaną przez europejskich okupantów. Galle to też wąskie uliczki starego miasta, pełne kolonialnych budynków. Przyjemne knajpki i całkiem spora ilość turystów.

Fort w Galle

Unawatuna Beach czy Dalawella Beach – którą z plaż na Sri Lance zwiedzić

Mówią że najpiękniejsze plaże na Sri Lance są na południu kraju, postanowiliśmy to sprawdzić w samą Wigilię. Trochę niecodzienny obraz Świąt Bożego Narodzenia, gdy widzisz choinkę na plaży, a w głośnikach słyszysz George’a Michela i „Last Christmas”. Ważne, że ryba na talerzu była w dodatku z widokiem na ocean. Tradycji wiec stało się zadość. Przemierzyliśmy wybrzeże od Dalawella Beach do Jungle Beach, po drodze odwiedzając Unawatunę i naszym absolutnym, bezdyskusyjnym faworytem jest Dalawella Beach. Krystaliczne wody oceanu (płytka woda, spokojne fale, bezpieczne miejsce do kąpieli, co nie jest takie oczywiste na innych plażach) drobny piasek, knajpki z owocami morza w przystępnych cenach i oczywiście pływające żółwie ! Cudownie widzieć je w naturalnym środowisku, zupełnie wolne.

Dalawella Beach

Mirissa

Typowy, klasyczny kurort nadmorski. Całkiem ładna plaża, pełna restauracji serwujących jedzenie w lekko wyższych cenach. Mnóstwo turystów, przechadzających się pod bacznym okiem uzbrojonej policji. No cóż w końcu były to święta, więc stan podwyższonego ryzyka. Jedyna rzecz, która zachwyciła nas w tym miejscu to Dewmini Roti Shop. Miejsce w którym serwują najlepsze roti (klasyczny placek powszechny w Indiach). Na dodatek na odchodne miła Pani nakarmiła nas tortem.

Plaża w Mirissie

święto w Dewmini Roti Shop

Tangalle

Generalnie należymy do tych osób, które unikają kurortów, preferujemy raczej miejsca spokojne. Tangalle właśnie takie było. Piękna pusta plaża, deptak z małymi, lokalnymi knajpkami w dodatku w bardzo rozsądnych cenach. Zdecydowanie mniej turystów niż w pozostałych miejscowościach. Mieliśmy dokładnie to czego chcieliśmy i pierwszy raz w życiu zrobiło nam się przykro. Patrzyliśmy na tych wszystkim mieszkańców, którzy żyją z turystyki. W Większości przypadków jest to ich jedyne źródło dochodu, a ich hotele, restauracje stały puste. Święta to szczyt sezonu, ludzi niewiele to co będzie dalej ? Wydarzenia ze Świat Wielkanocnych w 2019 roku, kiedy to w zamachach zginęło przeszło 250 osób, nie zachęcają chyba chwilowo ludzi do przyjazdu na Sri Lankę. Musi minąć trochę czasu i wszystko miejmy nadzieję wróci do normy.

plaża w Tangalle

Zwiedzić Sri Lankę to znaczy być w Ella

Ella – jedno z najbardziej znanych i odwiedzanych miejsc na wyspie o specyficznym klimacie. Jest tu chłodniej niż w innych częściach wyspy a różnice temperatur między dniem a nocą mogą wahać się nawet o 15 stopni. Ella nie należy do najłatwiejszych jeśli chodzi o poruszanie się. Większość atrakcji oddalone jest od centrum. Hostele też są porozrzucane po wzgórzach. Ścisłe centrum jest małe i zatłoczone. Wszyscy jednogłośnie polecają w Elli wypożyczyć skuter (koszt 1500 rupii za dzień). Nas była trójka, z czego tylko Berwidek ma doświadczenie w jeżdżeniu na skuterze. Pomysł wiec odpadł na przedbiegach, dorwaliśmy więc tuk-tuka, a kierowca zgodził się wozić nas przez cały dzień za 4000 rupii.

cudowne widoki na Sri Lance

Jak zaplanować czas w Ella ?

W ciągu jednego dnia spokojnie można zaliczyć kilka atrakcji. Najważniejszą z nich, są oczywiście plantacje herbaty i fabryka. W fabryce można zapoznać się z procesem produkcji i zakosztować różnych herbat. Nie podzielę się wiedzą ile taka przyjemność kosztuje, gdyż trafiliśmy do fabryki w dzień wolny. Zobaczyliśmy plantację, fabrykę, nawet złapaliśmy się na degustację nie zostawiając tam ani jednej rupii.

Nine Arche Bridge

Prosto z plantacji, pojechaliśmy na Nine Arche Bridge. Piękny dziewięcio-łukowy most, wysoki na około 25 metrów, znajdujący się w gęstej dżungli. Stanowi ogromną atrakcje turystyczną, a każdy z aparatem wyczekuje nadjeżdżającego pociągu.

Nine Arche Bridge

Little Adam’s Peak

Kolejnym punktem programu był Little Adam’s Peak. Wejście nie wymaga zbyt dużego wysiłku. Jest dla każdego, po schodkach wolnym tempem 20-30 minut. Nie są też pobierane żadne opłaty za wejście. Widoki na szczycie naprawdę są przepiękne. Fakt – nie jest to ta właściwa święta góra dla Lankijczyków ale wersja mini.

Mahamevnawa Buddhist Monastery

Trochę nam było mało atrakcji i zbyt szybko uwinęliśmy się z całym planem. Zaczęliśmy kombinować co tu jeszcze zobaczyć. Wodospady tak chętnie polecane trochę średnio nas interesowały, rozejrzeliśmy się po okolicy i na wzgórzu zobaczyliśmy stupę. O, chcemy tam ! Stupa jest w procesie budowy, już teraz robi wrażenie, a co dopiero jak będzie skończona ! W okolicy raczej turystów jest garstka. Mieszkają tu za to mnisi. Jest ich około 30, z czego jeden z nich wykazuje spore chęci na pogawędki. Zaraz wyskoczył jak nas zobaczył, mówiąc, że jak już się rozejrzymy to mamy wpaść na herbatkę. Nie trzeba było nas długo namawiać.

Zwiedzić na Sri Lance mniej oczywistą atrakcję – Buduruwagala Temple

Drugiego dnia wynaleźliśmy mniej oczywistą atrakcje w okolicach Elli. Była to Buduruwagala Temple, przepiękna świątynia wykuta w skale. Rano złapaliśmy autobus z Elli do Wallawaya za jedyne 80 rupii, następnie tuk tuka. Wstęp do kompleksu kosztuje 2$, gdzie podziwiać możemy siedem posągów, w tym ponoć największego Buddę na wyspie. Miejsce jest warte zachodu, w pewnym momencie byliśmy tam zupełnie sami, z otaczającymi nas dźwiękami pobliskiej dżungli.

Buduruwagala Temple

Kierunek Ella Rocks

Kończąc nasz pobyt w Ella wybraliśmy się na spacer wzdłuż torów w kierunku Ella Rocks. Był to jednej z najprzyjemniejszych spacerów na wyspie. Cudne widoki, wszechobecna natura i tysiące krzewów herbaty. Nie udało nam się niestety dotrzeć na sam szczyt, zbyt późno wybraliśmy się na spacer i zaczęło już ściemniać, ale i tak polecam to każdemu kto będzie w Ella.

Pociąg na trasie Ella – Kendy czyli największa atrakcja na wyspie

Jedna z najpiękniejszych tras kolejowych, zwłaszcza w okolicach Ella. Widoki zapierające dech w piersiach. Przejazd tym pociągiem przenosi nas trochę w stare dobre czasy. Czas przejazdu między Ella a Kandy to przeszło 7 godzin. Do wyboru mamy trzy klasy pociągu: 1, której bilety nie są dostępne od ręki. Zakupu należy dokonać minimum z miesięcznym wyprzedzeniem. Klasa 2 i 3 – bilety na obie klasy dostępne są od ręki. Różnica polega na tym że w klasie 2 są wentylatory i wygodniejsze siedzenia niż w klasie 3. Obie klasy nie gwarantują miejsc siedzących a pociąg jest mocno zatłoczony. My pierwsze dwie godziny staliśmy, co skutkowało najlepszymi zdjęciami, które ustrzeliliśmy przez otwarte drzwi między wagonami. Pierwsze cztery godziny jazdy dostarczały nam mnóstwo frajdy. Po piątej godzinie, jak nas wytrzepało mieliśmy nieodpartą ochotę wyskoczyć z pociągu.

Kandy – tego miejsca na Sri Lance chyba zwiedzić nie trzeba

Drugie co do wielkości miasto na wyspie, słynące z tak ważnej dla wyznawców buddyzmu świątyni zęba. Miasto, to w naszym odczuciu jest chaotyczne, zatłoczone i nieciekawe. Świątynia zęba (Temple of the Sacred Tooth Relic) to też niezła szopka. Zanim zdążyliśmy się tam dostać to minęło dobre pół godziny. Wszystko było nie tak, strój, buty w plecaku, papierosy koleżanki. Bilet to koszt 1500 rupii. Jak już wylądowaliśmy w środku, to generalnie miejsce nas rozczarowało. Gdyby zostawili w spokoju tą starą świątynie, a w niej relikty Buddy byłoby cudownie. Lankijczycy postanowili jednak ją obudować, dokładając sporą dawkę kiczu. Przyjemna w środku była tylko muzyka.

wnętrze świątyni zęba

kolejny mnich, chętny na pogawędki

Dambulla

Centrum przerzutowe owoców i warzyw na całej wyspie. Zajadać się tu można tymi dobrociami ile się da, a o ironio mają tu najgorsze knajpy z jedzeniem na wyspie. W samym mieście obowiązkowym punktem programu jest Złota Świątynia (Golden Temple of Dambulla) wpisana na listę światowego dziewictwa UNESCO. Była dla nas najpiękniejszą świątynią buddyjską na wyspie. Wstęp na cały kompleks kosztuje 1500 rupii i jest wart swojej ceny.

Polonnaruva – to miejsce na Sri Lance zwiedzić trzeba !

Zaraz po Anuradhapurze druga stolica królestwa Syngalezów. Potężne imperium, w którym pałace, świątynie, ogrody mieszały się z przybywającymi tam kupcami i mieszkańcami. Niewiele pozostało po tej cudownej stolicy Sri Lanki z czasów średniowiecza. Trzeba przyznać, że Polonnaruva to słabo zachowany kompleks. Daleko jej do takich miejsc jak np. Angkor w Kambodży. Na zwiedzanie poświecić trzeba cały dzień. Koszt biletu do tanich nie należy – 25 $( bilet kupuje się w muzeum, które stanowi pierwsza cześć zwiedzania kompleksu). Pierwszy plan zwiedzania zakładał, że z Dambulla jedziemy autobusem, następnie wypożyczamy rowery i kompleks zwiedzamy na rowerach. Jest to najfajniejszy i najtańszy plan zwiedzania Polonnaruvy. Niestety w dniu naszego zwiedzania lał deszcz, plany musiały zostać zweryfikowane i imperium Syngalezów zwiedziliśmy tuk tukiem.

Co zwiedzić na Sri Lance – Sigiriya czy Pidurangala

Sigiriya zwana lwią skałą jest jedną z największych atrakcji Sri Lanki, wpisaną na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Przeszło 180-metrowa skała stanowiła pałac i twierdzę zbudowaną za czasów panowania króla Kassapy. Wejście na tą skałę do najtańszych nie należy, trzeba zapłacić 35$ od osoby. Jednak tuż obok, znajduje się Pidurangala, równie piękna skała, z której roztacza się ten sam widok co z Sigiriyi plus dodatkowo widok na samą lwią skalę. Do tego bilet jest nieporównywalnie tańszy. Koszt to 500 rupii od osoby. Dla nas wybór był prosty.

Negombo

Miasto w którym większość turystów kończy lub/i zaczyna podróż po Sri Lance. Pierwsze wrażenie ? Mieszanka religijna, gdzie każdy chce pokazać swoją siłę. Atrakcje Negombo to laguna, targ rybny, fort i stupa.

O jakiej stupie jest mowa ? Angurukaramulla Temple

Naprawdę piękna stupa, wejście do środka wiedzie przez paszczę smoka. Wnętrze zdobią kolorowe rzeźby, obrazy i freski. Większość dzieł przedstawia drogę Buddy do oświecenia. Pan przed wejściem nawet wcisnął nam książeczkę z numerami każdej stacji i opisem co przedstawiają. Szkoda tylko, że dopiero przy wyjściu poinformował nas o koszcie biletu rzędu 1000 rupii. To by było na tyle atrakcji w Negombo. Poza tym obraz miasta to niestety tona walających się wszędzie śmieci i gdyby nie najlepsze krewetki na wyspie w Queen’s Restaurant, w Negombo to o mały włos czar cudownej wyspy pełnej soczystej zieleni, herbaty i uśmiechniętych ludzi prysł by jak bańka mydlana.

Queen’s Restaurant Negombo

0 Udostępnień

«

»

2 COMMENTS

  • Kori i Tata

    Piękne zdjęcia i ciekawy komentarz. Pozazdrościć wrażeń. Warto zobaczyć takie egzotyczne dla nas miejsca. Poznawać obce kultury , ludzi, oraz egzotyczne kulinaria. Szkoda, że to tak daleko, ale dzięki temu ciekawiej dla nas. Zazdrościmy również ciepełka, które Was otacza, u nas niestety szara bez śnieżna ponura zima. Z niecierpliwością czekamy wraz z pieskiem „Kori” na dalszy ciąg Waszych opowieści z dalekiej egzotycznej Azji. Bardzo tęsknimy za Wami , zarówno Wasza kochana psinka jak i jej Opiekun. Pozdrawiamy naszych kochanych podróżników i Całujemy Mocno.

    • admin
      AUTHOR

      😘 ściskamy mocno

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *